Potęga mediów

Media to potężna broń. Nie tylko do ogłupiania ludzi, ale też do kreowania “bohaterów”. Mimo iż wielokrotnie można było przyłapać jedne media czy drugie na kłamstwie, przekłamaniu, przemilczeniu czy przeinaczeniu, ludzie stosując dwójmyślenie lub nie myśląc wcale, dają sobie wmówić najdziwniejsze rzeczy. Wierzą w hasła. Powtarzają je z zapałem jak ludzie na początku filmu “Rok 1984″. I nie zastanawiają się, co sobie i swoim dzieciom, wnukom fundują, idąc za głosem nie rozumu, nie sumienia, ale głosem z telewizora, radia, czy (cichym) z gazety. Niektórzy faktycznie wierzą w socjalizm… A są tacy, którzy wierzą, ze socjalizmu nie ma. Są tacy (niedawno rozmawiałam), którzy uważając się za gorliwych katolików, głosują za socjalistą, choć ich własna religia (tutaj to jest dobrze opisane: O „Quardagesimo Anno” Piusa XI), jeśli zgłębić encykliki papieskie, sugeruje coś odwrotnego. A są i tacy, którzy nie kierują się religią, naukami Kościoła itp, ich prawo, jak najbardziej – i wierzą w hasła o liberalizmie PO, wersję bajki PO o wolnym rynku itp. A tu jaka nowina na TVP1? Ano, że elektorat Napieralskiego poprze najprawdopodobniej Komorowskiego! Proszę, jaka l i b e r a l n a partia…. lewicująca.

Niestety, PiS również lewicuje, jest przecież socjalistyczny do bólu. Co po hasłach o patriotyzmie i katolickiej tradycji, skoro patriota nie oddałby nas Brukseli, a oddał, a katolik nie propagowałby antychrześcijańskich treści – a propaguje?

Media wykreowały taką rzeczywistość, jaką mamy. Ale jest wyłom. Pęknięcie w murze. I moim zdaniem, prędzej czy później mur padnie. A ludziom, no cóż, może niekoniecznie oczy się otworzą, ale przysłowiowy nóż w kieszeni. I będą się wreszcie domagać tego, co im się należy, a o czym w większości zupełnie zapominają, bo myślą, że to mają – wolności.

EDIT: po słusznej uwadze komentującego – należy się to, na co ktoś sobie zasłużył, a co w tych wyborach “świadomie” i “rozsądnie” wybrał… I faktycznie – konsekwencją owego jakże świadomego wyboru “większości” Polaków musi być zniewolenie…

Że też mi przyszło żyć w takich czasach… Dlaczego nie w 1845 w Ameryce, w stanie Massachusetts?…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Mediokracja i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

58 odpowiedzi na „Potęga mediów

  1. MephU pisze:

    Opierając się na danych z internetu, np sondażu ze strony tvn24, na podstawie strony ‘test-wyborczy pl’ i danych tam przedstawionych, biorąc pod uwagę pochlebne wypowiedzi wielu ludzi, szczególnie przedstawicieli młodszego pokolenia, niesamowitą popularność bloga JKM, to jak klarownie i logicznie przedstawia swój plan, miałem nadzieję na dużo wyższe poparcie i że pokaże TVmediom ten przysłowiowy już gest Kozakiewicza… Jestem bardzo zawiedziony postawą ludzi, że dają sobie wmawiać kolejne kłamstwa, nie uczą się na błędach, nie wyciągają wniosków. Obiecują wszystko za darmo, nawet pracę… [czyt. większe podatki] Przecież oni już nawet specjalnie się nie wysilają… Pozbyłem się wszelkich złudzeń, tu nie będzie lepiej ponieważ ludzie to masochiści albo rodzaj ludzki przechodzi przez etap regresu ewolucyjnego…

  2. Ilayla pisze:

    Polacy to naród nie tyle głupi, co ogłupiony – zresztą to się dzieje w większości, jeśli nie wszystkich krajach tzw cywilizacji zachodniej. Jak inaczej oceniać ich zachowanie podczas wyborów? Jak można wierzyć w te socjalistyczne brednie panów JK i BK? Tak jak piszesz – dają sobie wmawiać kłamstwa, nie wyciągają wniosków – nie myślą. Miałam do czynienia z ludźmi inteligentnymi, którzy w kwestiach polityczno-społecznych okazywali się mieć klapki na oczach. Powtarzali jak mantrę jakieś frazesy dokładnie tego samego typu, co chwytliwe hasła wyborcze JK i BK – ale bez zastanowienia – co poza hasłami? Jaka przyszłość dla gospodarki? Czy ktoś np zdaje sobie sprawę, jak bardzo poziom wykształcenia spadł? Jak nisko upadło szkolnictwo? Jak bardzo ludzie ryzykują swoją przyszłość stawiając zupełnie bezmyślnie na socjalizm?
    Mało kto czyta cokolwiek poza wiadomościami na wp.pl, lekturami szkolnymi, ewentualnie jakąś drukowaną gazetą. Bo ktoś “czytający” np takie Cosmopolitan, Bravo i co tam jeszcze mają, zwyczajnie się “relaksuje” – czego to niby uczy o świecie i jak pomaga świadomie wpływać na rzeczywistość? Masa ludzi oglądających w telewizji głównie seriale, nie ma podstaw, bo nie ma wiedzy i chęci by posiąść tę wiedzę, wierzy w to, co im się mówi na ekranie tv, bo innej rzeczywistości nie znają.

  3. Hyta pisze:

    “będą się wreszcie domagać tego, co im się należy”? Wolności?!?
    Jeśli się tak nad tym zastanowić to dojdziemy do wniosku że sformuowanie “należy się” jest symptomem myślenia niewolniczego. To nieprawda. Nic im się nie należy, może oprócz niewoli ekonomicznej i umysłowej na jaką zagłosowali.

  4. Ilayla pisze:

    A jednak się nie zgodzę. Jest to jedna jedyna rzecz, która się ludziom należy. Wolność. Co innego na nią zapracować… Jak się jest w niewoli i za zniewoleniem głosuje, to się ma co się chciało… Problem w tym, że ludzie albo myślą, że są przecież wolni – mogą głosować, nie głosować, wyjechać z kraju itp albo, że niewola to była, a oni teraz coś zmienili swoim głosem…
    Słowa “należy się” obrosły okropnie w komunistyczny tłuszcz – czy się stoi czy się leży coś tam zawsze się należy…
    A może powinnam to była inaczej napisać? …

  5. yarrsung pisze:

    Wiesz, chyba Autorka nie to miała na myśli. Wolność jest naturalna i chyba w tym sensie to napisała. Oczywiście ograniczamy sobie wolność dla wyższego dobra, to oczywiste. Ale między ograniczoną wolnością, a niewolą jest jednak zasadnicza różnica :)
    A z podsumowaniem, że należy im się “niewola ekonomiczna i umysłowa, na którą zagłosowali” jak najbardziej się zgadzam. Konsekwencja i odpowiedzialność musi istnieć. I funkcjonuje świetnie przez cztery lata po wyborach, kiedy to ludzie przekonują się, że znowu zrobili z siebie idiotów. Ta niefajna myśl o sobie szybko jednak zostaje u nich zagłuszona przez instynkt stadny leminga i przy następnych wyborach znowu potwierdzają, że jednak są idiotami… i tak w kółko.
    Za to w okresie kampanii dominuje solidarność… i robienie różnych rzeczy razem ;P

  6. Ilayla pisze:

    Ja myślę, że zapominają dużo szybciej. I obwiniają nie siebie, a opozycję w rządzie – albo, że prezydent zły, albo rząd, a nie prezydent, albo ta druga partia. Za to rzadko kto, z tych co głosują na POPiS/SLD widzi problem w sobie. To na co nam ta zakichana demokracja? I na dodatek – ile osób poszło zagłosować? Ile z tego znało programy, a z tej ostatniej grupy – ile czytało ze zrozumieniem? …

  7. Hyta pisze:

    Historia dowodzi że o wolność trzeba walczyć. Wolność należy się tym, którzy ją zdobędą.

    Każdy jest socjalistą/niewolnikiem jako dziecko (należy mu się od rodziców, ale jest ich niewolnikiem) a potem zaczyna walczyć o swoją wolność, biorąc odpowiedzialność towarzyszącą tej wolności.

  8. Hyta pisze:

    Rzadko kto wogóle widzi problem w sobie ;)

    Oni nie “zapominają że zrobili z siebie idiotów”!
    Oni nie uważają że są idiotami! Dlaczego by mieli tak sądzić? Przecież to inni marnują swój głos na głównego przeciwnika – wroga Polski albo na jakiegoś szaleńca bez szans co chce wsadzić wszystkich do więzienia i odebrać prawo głosu kobietom…

  9. Ilayla pisze:

    Rzadko, ale się zdarza :) Natomiast faktycznie, większość tych osób nie uważa się za “idiotów”, nie wiem jak Yarrsungowi, ale chodziło mi raczej o coś takiego jak “zrobić z siebie idiotę” w znaczeniu dać się “oszukać”. Nietrudno zauważyć jaki poziom edukacji jest obecnie w Polsce – i jest coraz gorzej. Ludzie głosujący to jednak bardzo często ludzie wykształceni. Nic dziwnego, że mają o sobie dobre zdanie… Szkoda tylko, że papierek z uczelni, rzadko przekłada się na umiejętność samodzielnego myślenia. Borykam się z definicją osoby, którą JKM nazwie idiotą, która łyka, cokolwiek serwują media, uprawia dwójmyślenie, zapomina fakty w zastraszającym tempie, nie myśli w sensie wyciągania logicznych wniosków, powtarza bezmyślnie hasła, nie próbuje zrozumieć treści – idiota czy nie? Umysłowy niewolnik? Też się za takich nie uważają.
    Nie – mają po prostu “inne poglądy”…

  10. Hyta pisze:

    “Borykam się z definicją osoby, którą JKM nazwie idiotą, która łyka, cokolwiek serwują media, uprawia dwójmyślenie, zapomina fakty w zastraszającym tempie, nie myśli w sensie wyciągania logicznych wniosków, powtarza bezmyślnie hasła, nie próbuje zrozumieć treści – idiota czy nie? Umysłowy niewolnik? Też się za takich nie uważają.”

    Ilayla, Twoja definicja to “człowiek”. Każdy tak postępuje.

  11. Ilayla pisze:

    Nie każdy. Czy Ty bezmyślnie powtarzasz hasła? Nie wyciągasz logicznych wniosków? ;)
    To jak odróżnić znaczeniowo osobę niemyślącą od myślącej? Człowiekiem jest każdy. Nie każdy jest de facto sapiens.

  12. Hyta pisze:

    Każdy jest trochę myślący a przez większośc czasu polega na schematach myślowych. Ludzie naprawdę nie dzielą się dwie kategorie, jakiekolwiek dwie kategorie.

    * my także łykamy większość tego, co serwują media – jak tylko nie porazi nas silna sprzeczność to informacje wchodzą gładko
    * uprawiamy dwójmyślenie – JKM niedawno mówił że chce powsadzać ludzi do obozów reedukacyjnych co w ustach wolnościowca brzmi zabawnie
    * zapominamy fakty w zastraszającym tempie – pamietasz kolejne porażki wyborcze, kampanie, wyciągnięte wnioski pozwalające wygrać następne wybory? A już ich było dużo…
    * nie myślimy w sensie wyciągania logicznych wniosków – bo gdybyśmy myśleli logicznie to albo rozgłosilibyśmy wszystkim że jesteśmy socjaliści, zdobylibyśmy władzę i wprowadzili libertarianizm, albo znaleźli inną metodę zamiast latami marnować czas i pieniądze elity intelektualnej powtarzając te same, nieskuteczne działania
    * powtarzamy bezmyślnie hasła – nie tak często jak inni, ale też to robimy. Przykład: “Chcemy po 2 złote za litr! Koniec POPISów SLD i PSL”. Ludzie myślą: Co z tego że chcemy? Wszyscy chcą! Co z tego że obiecujemy? Wszyscy obiecują! Tylko że inni mają szanse zrealizować obietnice. Jaki koniec POPISów? To są wybory prezydenckie! A poza tym nasz kraj dzięki (poprzednim działaniom PISu / działaniom PO – skreślić niewłaściwe) był najlepszy w Unii! Widzisz już że nasze hasła są powtarzane bezmyślnie?
    * nie próbuje zrozumieć treści – no, tutaj chyba wychodzimy obronną ręką, ale może tylko dlatego że nie chce mi się poszukać przykładu.

    A czemuż widzisz źdźbło w oku brata twego, a belki, która jest w oku twoim, nie baczysz?
    Umysł trzeba wyzwalać ustawicznie…. mam nadzieję że w tym pomagam :)

  13. Ilayla pisze:

    “Umysł trzeba wyzwalać ustawicznie…. mam nadzieję że w tym pomagam :)” – nie wiem, pomagasz? Ilu osobom pomogłeś/pomogłaś wyjść z matrixa? :)
    Co do punktów po kolei – nie zgadzam się z pierwszym – praktycznie nie oglądam tv. Gazet nie czytam. Czytam same wiadomości, potem szukam z innej perspektywy, potem Michalkiewicz, Rajca (bo ci piszą na bieżąco), a potem jeszcze dopasowuję to do tego co już wiem. Jak się nie zgadza, to mam z kim na ten temat podyskutować. Czasem to trwa dłużej, czasem krócej. Generalnie jednak wolę obejrzeć powiedzmy Ron Paula czy Miltona Friedmana, Nigela Farage’a lub JKM na YouTube. Nie zawsze jest to coś na bieżące tematy, ale znacznie lepiej układa myśli w głowie oczytywanie się (a mam aż nadto lektur w kolejce do przeczytania – zwłaszcza na Rothbarda mi brak czasu) niż słuchanie medialnej papki.
    Drugi punkt – a czy JKM nie mówił w przenośni? :) Nie wiem, bo nie słyszałam. Masz rację, brzmi zabawnie – ale co z tego, jeśli ma rację – może o obozach to za mocne – ale rozumiem jego frustrację. Rzecz w tym, że prawda wyzwala – wiedza w tym pomaga, prawda? Jak nie reedukacja w obozach, to w każdym razie przydałaby się jakaś – coś w rodzaju antidotum na obecną mediokrację i na dominację pewnego światopoglądu lansowanego w szkołach państwowych…
    Co do trzeciego punktu – pamiętam porażki, ja wyciągam wnioski – ale co mam robić, poza głosowaniem na te same opcje? Pomagam po swojemu. Założyłam bloga, rozmawiam z ludźmi… Niektórzy nie chcą w ogóle słuchać – ich prawo. Byle z góry nie zakładali, ze jestem oszołomem… Co do JKM, też wyciągnął wnioski – ta kampania była zupełnie inna od poprzednich. Nie wiem, co dokładnie się stało – fałszerstwa, “zdrada” ideałów ze względu na mało “prezydencką” osobowość, albo za mało ogłady (trudno nie przyznać racji – ale dla mnie nie to jest jednak NAJważniejsze…). Poza tym, ja nie o takim wyciąganiu wniosków pisałam. O czymś znacznie bardziej podstawowym – wyciąganie wniosków z faktów w rodzaju – ZUS ma się źle, chcą podnieść wiek emerytalny, NFZ ma się źle – a oni chcą zwiększać nakłady – albo, że w ogóle coś jest bezpłatne… Kiedyś usłyszałam np: “Ja nie płacę ZUSu, mój zakład pracy płaci”… O takie rzeczy mi chodzi. Przykłady można mnożyć – ale jeszcze jeden – program Kaczyńskiego – jak można po przeczytaniu nie wyciągnąć wniosku, że on jest socjalistą?
    następny punkt, to nie jest o myśleniu logicznym, moim zdaniem, lecz strategicznym :) I ja proponuję zapisać się do WiP i działać, skoro masz jakieś dobre pomysły. Nie wiem, kto te hasła powtarza – ale są wyborcze. A ja nie tylko o wyborach pisałam. Miałam na myśli na przykład hasło typu – trzeba pomagać biednym – “solidaryzujmy się” – kiedy wiadomo, że nie chodzi o to, żebyśmy pomagali charytatywnie biednym bezpośrednio, tylko zgadzali się dalej płacić horrendalne sumy państwu, po to by mogło je zmarnotrawić. Ja nie powtarzam, koniec z POPiS! Koniec z ZUS i co tam jeszcze. Ja piszę, że tego chcę, argumentuję i ewentualnie, jak ktoś o to po raz któryś z rzędu mnie pyta, powtarzam – bo pyta. I mnie też dziwiło jak przeczytałam np, że jak JKM wygra to będzie monarchia… Oczywiście, ze to są wybory prezydenckie. Ale mi tego nie musisz tłumaczyć. Ja myślę. Nasze hasła może i są powtarzane bezmyślnie – ale znacznie rzadziej, niż te lewackie socjalistyczne slogany. Dowodów na to jest pełno, więc chyba nie muszę przytaczać. A z własnego doświadczenia wiem, że “nasze” hasła ludzie jednak potrafią w ogromnej większości uzasadnić logicznie. Czego nie mogę często powiedzieć o swoich przeciwnikach w dyskusji. Co nie znaczy, ze nie daję się przekonać jak nie mam racji – argumenty rzeczowe jak najbardziej na mnie działają.
    I powiedz teraz, czy faktycznie źdźbło tylko widzę, a w swoim mam belkę?…

  14. TOPOT pisze:

    Odebranie prawa głosu kobietom (nie tylko im, przecież jest monarchistą…) to jego prywatne poglądy!!! a nie program polityczny, po prostu uważa, że zajmowanie się zawodowo polityką przez kobiety, wypacza ich naturę… czy to dla was obraza?

    Korwin mówi w bardzo prowokujący sposób bo przecież jest publicystą, żyje z tego typu wypowiedzi, a że to nie są puste prowokacje to można chyba mu wybaczyć ;-)

  15. TOPOT pisze:

    A ja doszłem do wniosku, że jak na nasze polityczne podwórko, to Korwin z łagodnością Rona Paula całkiem nie miał by przebicia.

    Po prostu na durniów i głupoli trzeba krzyczeć.

  16. TOPOT pisze:

    Mam z lekka odmienne zdanie, właśnie dlatego, że promuje się tak bardzo studiowanie, masa durniów idzie na studia za wszelką cenę i potem są tego efekty jakie są.

  17. TOPOT pisze:

    Mnie to rozwala ten tekst, że jak się nie pójdzie na wybory to się nie ma prawa do krytykowania. Tak jakby na siłę trzeba było kogoś koniecznie z tej bandy poprzeć, wiadomo przecież, że oni się tam niczym nie różnią i że jak się zagłosuje na jedną partię to przy okazji i na pozostałe… a to sobie ułozyli hasełko!

    W niektórych państwach coś słyszałem, że przymusowe wybory są, czy to nawet u nas tak kiedyś było?

    W kontestacji koleś dobrze powiedział, że porównał definicję patriotyzmu i nacjonalizmu i niczym się one od siebie nie różnią… ale to poza tematem chyba :)

  18. Ilayla pisze:

    No to nie masz odmiennego zdania ;) Jedno z drugim się ściśle wiąże. Wierz mi, wiem co mówię – znam ten problem “od środka”…

  19. Ilayla pisze:

    “czy to dla was obraza”? to do kogo? :) Ja go akurat za szowinistę nie uważam.
    Jak ktoś nie pójdzie na żadne wybory, choć jest ktoś taki jak JKM, to faktycznie – krytykować raczej nie powinien – zwłaszcza jeśli krytykuje dokładnie to, na co głosował. Ale druga tura… ja nie idę na pewno… Bo niby jaki mam wybór? Miała jeden i się nie udało. Trudno.

  20. yarrsung pisze:

    Ad 1. Co to znaczy “my”? ;P Co to za kolektywizm? Jeśli tak reagujesz na medialne przekazy… cóż.
    Ad 2. Znowu kolektywizm… skąd Ci się to bierze? Jeśli to powiedział JKM, to dotyczy raczej jego i osób, które potraktowały to poważnie i się zgodziły.
    Ad. 3. I znowu… Co ma głosowanie na jedynego kandydata, z którym się zgadzam do zapominania?
    Ad 4. Ja mam jakieś drobne sukcesy w przekonywaniu ludzi. A nie ładuje w to jakichś szczególnych pieniędzy. Ot, trochę czasu. Ale traktuję to również jako naukę dla siebie i hobby, więc w czym rzecz?
    Ad 5. Powtarzasz bezmyślnie hasła? No to miej do siebie zarzuty, a nie czyń ich np. mi :) Bo ja bezmyślnie haseł nie powtarzam.
    Ad 6. Osoby, które znam, a które mają zbieżne z moimi poglądy i regularnie głosują na JKM (bo innego kandydata o podobnych poglądach nie ma) nie mają większych problemów z rozumieniem słowa mówionego i pisanego. :)
    Z tym źdźbłem i belką to może przystopuj. ;P Nie wiem po co tracisz czas na nawracanie nawróconych, kiedy pół Polski czeka na takiego wspaniałego Apostoła Wolności jak Ty :) Staraj się szukać zabłąkanych owieczek i je przekonywać, czy uświadamiać… albo chociaż zasiać ziarno niepewności. Spójrz na frekwencję: pole do popisu masz naprawdę ogromne.

  21. Hyta pisze:

    >Ilu osobom pomogłeś/pomogłaś wyjść z matrixa? :)
    Nie mam pojęcia. Działam już od lat, często staram się przekonywać ludzi.

    >a czy JKM nie mówił w przenośni? :)
    To nie ma znaczenia. Ważne jest że pewna grupa wyborców dowiedziała się że ma faszystowskie pomysły. Do tego w jednym wywiadzie miał pomysł żeby podnieść rękę w faszystowskim pozdrowieniu. Też nie ważne po co. Ważne są skutki, takie same od 20 lat.

    >Jak nie reedukacja w obozach, to w każdym razie przydałaby się jakaś – coś w rodzaju antidotum na obecną mediokrację i na dominację pewnego światopoglądu lansowanego w szkołach państwowych…
    Chciałabyś żeby aktualnie rządzący posłali Cię do obozu reedukacyjnego? Albo stosowali inne środki przywracania Cię społeczeństwu? ;) Właściwie… to przecież oni to robią :-/
    Znam jedną dobrą drogę do normalności – bon edukacyjny. To wymusi podnoszenie poziomu szkół, powstanie szkół dysedukacyjnych i całą masę pozytywnych efektów. Oni dobrze o tym wiedzą.

    >Co do trzeciego punktu – pamiętam porażki, ja wyciągam wnioski – ale co mam robić, poza głosowaniem na te same opcje?
    Właśnie o to chodzi – nikt nie wie co robić. Od kiedy pamiętam tysiące młodych UPRowców przekonuje ludzi a wyniki są niezauważalne. Insanity = doing the same thing over and over again and expecting different results.

    >ta kampania była zupełnie inna od poprzednich.
    Nie zauważyłem tej inności. Na czym polegała nowość?

    >fałszerstwa
    Nie było wielu fałszerstw. To tylko furtka żeby zniwelować dysonans poznawczy UPRowców.

    >„zdrada” ideałów ze względu na mało „prezydencką” osobowość
    Wszyscy nasi zagłosowali na Korwina + sporo innych. Nikt nie musiał zdradzać ideałów.

    >ZUS ma się źle, chcą podnieść wiek emerytalny
    Skąd wiesz? Jak bardzo ufasz tej wiedzy? Dlaczego zakładasz że inni wiedzą i ufają? A jak się dowiedzą że to można zmieniać to się ucieszą bo znaczy że jak się przyciśnie rząd to obniży wiek emerytalny! :D

    >NFZ ma się źle
    A szalony JKM chce go zlikwidować zamiast pomóc! Jakby Twoje dziecko było chore, to byś je ratowała czy zlikwidowała? ;)

    >albo, że w ogóle coś jest bezpłatne…
    No nie da się ukryć że jest. Zapłaciłaś coś ostatnio za szkołę? ;)

    >Kiedyś usłyszałam np: „Ja nie płacę ZUSu, mój zakład pracy płaci”…
    To cenne zdanie. Jak tylko rozwiążemy problem pt. “Jak dotrzeć do wyborców-imbecyli?” to bardzo szybko zdobędziemy władzę.

    >program Kaczyńskiego – jak można po przeczytaniu nie wyciągnąć wniosku, że on jest socjalistą?
    Po pierwsze – nikt nie czyta. Jak czyta to nie rozumie. Jak rozumie to nie pamięta itd.
    Po drugie – dlaczego ludziom ma przeszkadzać to że jest socjalistą? Ludzie lubią dostawać za darmo.
    Po trzecie – przynajmniej jest patriotą :)

    >I ja proponuję zapisać się do WiP i działać, skoro masz jakieś dobre pomysły.
    Jak wymyślę to zacznę działać. Na razie jestem przeterminowanym członkiem któremu się znudziło bicie głową w mur. Oczywiście nigdy nie zagłosowałem wbrew sumieniu.

    >Ale mi tego nie musisz tłumaczyć. Ja myślę.
    Tobie nie, ale to nie są hasła dla Ciebie tylko dla ludu który nie czyta równolegle 10 książek libertariańskich tylko ogląda równolegle 10 telenowel.

    >I powiedz teraz, czy faktycznie źdźbło tylko widzę, a w swoim mam belkę?… Odpowiedz
    Myslę że jesteś wyjątkowa. Dlatego szczególnie musisz uważać na Koh 7:16 – “nie uważaj się za zbyt mądrego! Dlaczego miałbyś sobie sam zgotować zgubę”.

  22. Hyta pisze:

    >Co to znaczy „my”? ;P
    My, UPR. Po prostu nie wierzę że zstąpił na nas duch święty czy coś i już jesteśmy odporni na madialne sztuczki.

    >Znowu kolektywizm… skąd Ci się to bierze?
    Z obracania się w środowisku K-L i identyfikowania się z tą grupą specyficznie myślących ludzi.

    >Co ma głosowanie na jedynego kandydata, z którym się zgadzam do zapominania?
    Jeśli masz na celu “spełnienie obowiązku” to nic, jednak jeśli masz na celu doprowadzenie do przejęcia władzy przez K-L, to powinieneś być sfrustrowany tym, że najinteligentniejszy elektorat nie jest na tyle mądry żeby przekonać innych do swoich racji raz za razem. Zapominamy nauczki albo nie umiemy się z nich nauczyć.

    >Z tym źdźbłem i belką to może przystopuj. ;P
    To jest jeden z najczęstszych błędów popełnianych przez ludzi. Bardzo trudno dostrzec im w sobie wady, które dostrzegają od razu w innych.

    >Nie wiem po co tracisz czas na nawracanie nawróconych
    Nie nawracam Was. Tylko mówię że jeśli działamy (my! Wolnościowcy!) od wielu lat i nie widać efektów, to znaczy że źle działamy. I tu dokładnie pasuje analogia z ZUSem. Jak wpłacimy więcej na ZUS i dalej jest źle to czy powinniśmy jeszcze więcej i dłużej wpłacać? Czy może przemyśleć co robimy źle?

    >Staraj się szukać zabłąkanych owieczek i je przekonywać, czy uświadamiać…
    To fenomenalnie działa od wielu lat. Setki tysięcy wyborców UPR uświadamiają zbłąkane owieczki i dlatego JKM właśnie dostał 60% w pierwszej turze. Zgadza się?

    imho, brakuje nam podejścia “najpierw pomyśl, potem zrób”

  23. TOPOT pisze:

    Korwin woli widzieć kobietę jako kochającą matkę a nie wojującego polityka, który musi się często złościć i wojować, a to raczej nie upiększe fizycznie jak i psychicznie :-)

  24. Ilayla pisze:

    “Chciałabyś żeby aktualnie rządzący posłali Cię do obozu reedukacyjnego? Albo stosowali inne środki przywracania Cię społeczeństwu? ;) Właściwie… to przecież oni to robią :-/”
    No właśnie – już to robią. I dlatego kontrofensywa do mnie przemawia w jakimś stopniu :) A tak serio marzy mi się całkowita prywatyzacja szkolnictwa. Niech sobie wtedy nawet jakieś pod hasłami socjalistów powstają – ale będą i takie nieskażone socjalizmem…

    “Właśnie o to chodzi – nikt nie wie co robić. Od kiedy pamiętam tysiące młodych UPRowców przekonuje ludzi a wyniki są niezauważalne. Insanity = doing the same thing over and over again and expecting different results.
    >ta kampania była zupełnie inna od poprzednich.
    Nie zauważyłem tej inności. Na czym polegała nowość?”

    Co robić, może trochę retorycznie zapytałam. Ja “działam” dopiero od hmm… od miesiąca? Tzn aktywnie przekonuję, dokształcam się, żeby mieć argumenty… A pomyślałeś, że to nie jest tylko wina “tysięcy młodych UPRowców”? przecież rozmawianie z większą częścią społeczeństwa (o czym zaświadczył zresztą wynik wyborów) to JEST walenie głową w mur… Jak się tego muru głową nie rozbije, to trzeba będzie go przeskoczyć. Albo gnić w niewoli. No, jest jeszcze emigracja – tylko dokąd – do dżungli??

    A inność – ja zauważyłam (ale nie tylko ja) – polegała ona na tym, że bardzo dużo osób zaangażowało się w sieci. Czegoś takiego wcześniej nie widziałam. Poza tym, znam o wiele więcej osób, które przynajmniej deklarowały, że na JKM zagłosują. Nie wszyscy tak zrobili… Ale ten wysyp amatorskich filmików, piosenek, blogów (może tego akurat mniej… znam trzy takie, z moim włącznie), wydaje mi się, że to było nowe. Ale jak się okazuje nie dość skuteczne wobec potężnych mediów typu TVN TVP1 (no może nie potężne, ale stronnicze z wiadomych powodów), GW, Dziennik itp.

    O tych fałszerstwach, a raczej ich braku, jesteś przekonany? Są dowody, że ich NIE było? JKM skłamał o tej pięcioosobowej rodzinie?
    “ZUS ma się źle, chcą podnieść wiek emerytalny
    Skąd wiesz? Jak bardzo ufasz tej wiedzy? Dlaczego zakładasz że inni wiedzą i ufają? A jak się dowiedzą że to można zmieniać to się ucieszą bo znaczy że jak się przyciśnie rząd to obniży wiek emerytalny! :D”

    Ze strony JKM info zdaje się – to co podałam w porównaniu. Jeśli on ma wiarygodne źródła, to i ja mam – w tym wypadku. Nie wiem dlaczego ludzie mieliby pomyśleć, że można obniżyć :) Nie spodziewam się od nich takich genialnych pomysłów… Jak jeden obywatel poszedł się procesować o OFE, to przegrał, dowiedział się, że jego pieniądze są nie jego. Jak ludzie pójdą masowo, że chcą niższego wieku emerytalnego, to się dowiedzą, że? Może, że ONI są państwowi i to nie ONI decydują, do kiedy mają pracować, tylko państwo, bo przecież państwo zawsze wie lepiej ;)

    “;NFZ ma się źle
    A szalony JKM chce go zlikwidować zamiast pomóc! Jakby Twoje dziecko było chore, to byś je ratowała czy zlikwidowała? ;)” Tak. A “służba zdrowia” musi być państwowa, bo przecież nazywa się służbą!

    “albo, że w ogóle coś jest bezpłatne…
    No nie da się ukryć że jest. Zapłaciłaś coś ostatnio za szkołę? ;)” Ja nie – za moją edukację płacili inni podatnicy – ja za swoje pieniądze (nawet jeśli to ułamek procenta) w podatkach płacę za tych wszystkich bezmyślnych studentów, którzy po kilka razy zdają ten sam prosty egzamin… :/

    Strasznie nie lubię tego słowa “bezpłatne” w ustach polityków. Jak najgorsza hipokryzja…

    “Po drugie – dlaczego ludziom ma przeszkadzać to że jest socjalistą? Ludzie lubią dostawać za darmo.”
    No i szkoda, że tego nie można ludziom jasno wyłożyć tak, żeby wreszcie dotarło… że nie ma nic za darmo.

    “Jak wymyślę to zacznę działać. Na razie jestem przeterminowanym członkiem któremu się znudziło bicie głową w mur. Oczywiście nigdy nie zagłosowałem wbrew sumieniu.”
    Ja też nad pomysłami myślę. Miałam pomysł, żeby się zapisać do WiPu, ale chyba się nie nadaję. Za to mam inny pomysł, poza blogiem, na propagowanie libertarianizmu (specjalnie nie piszę liberalizmu, bo mnie o skłonność do marszałka za to podejrzewają). Ale nie zdradzę publicznie, bo może nie wypalić.

    “Myslę że jesteś wyjątkowa. Dlatego szczególnie musisz uważać na Koh 7:16 – „nie uważaj się za zbyt mądrego! Dlaczego miałbyś sobie sam zgotować zgubę”.” Nie wiem (szczerze) czy to nie ironia w pierwszym zdaniu… Ale w zupełności zgadzam się z Koheletem. Lubię sobie przypominać Sokratesa “wiem, że nic nie wiem” – przy czym odnosi się to przede wszystkim do tego, że im więcej się dowiaduję, tym więcej luk w mojej wiedzy dostrzegam… A to “nowe” nazwisko, a to “nowe” zdarzenia… A arogancja jest równie odpychająca w dyskusji, jak ignorancja – mam nadzieję, że udaje mi się o tym zawsze pamiętać.

  25. yarrsung pisze:

    @ Hyta
    Ach, to o to chodzi :)
    No dobra, odetchnąłem z ulgą, bo już myślałem, że zaczniesz wołać: “Towarzysze!” ;P
    A na serio: masz oczywiście rację, że coś jest nie tak… tylko niekoniecznie z samym działaniem wolnościowców. Czytałeś “Dzienniki” Kisielewskiego? Tam znajdziesz odpowiedź na pytanie co jest z tym społeczeństwem nie tak.
    Nie drwij z mojej działalności (:)), bo ona najprawdopodobniej dała JKM kilkanaście głosów. Ostatnio przez kilka tygodni rozmawiałem z kolegą, którego przekonałem do głosowania na JKM nie agitacją: “Głosuj na niego, bo ma ładne wąsy i szóstkę dzieci!”, tylko cierpliwym tłumaczeniem idei libertariańskich i odpowiadaniem na pytania (kilometrowej długości posty ;P). I on rozpowszechnił to wśród swoich znajomych ze sporym entuzjazmem przekonując ich do głosowania na Korwina. Ja nie należę do UPR, WiP czy KoLibra, więc trudno bym się identyfikował z tym “my” w kontekście podejmowania określonych działań.
    Jestem sobie takim szaraczkiem, który objaśnia różne rzeczy i stara się otwierać puszki mózgowe na prawdę, jeśli ktoś chce z nim rozmawiać. Przy okazję mam dużą frajdę i sporo się uczę :)

  26. Ilayla pisze:

    Prawda :) I nie wiem, jak kobiety mogą widzieć coś w tym złego… Zwłaszcza, ze on nikomu pracować nie zabrania…

  27. Hyta pisze:

    Ależ się na tym blogu niewygodnie odpisuje! :/

    >Jak się tego muru głową nie rozbije, to trzeba będzie go przeskoczyć. Albo gnić w niewoli.
    Właśnie chodzi o to żeby wymyśleć jak przeskoczyć mur. To test IQ który UPRowcy zawalają od lat:
    Bicie głową w mur ma się tak do przeskoczenia muru jak przekonywanie ludzi do idei wolnościowych ma się do ___?
    Odpowiedź to oczywiście wzięcie władzy siłą, więc my poszukujemy czegoś w stylu przeniknięcia przez mur ;)

    W sieci rzeczywiście staliśmy się dość silni. Zobaczymy jak to wpłynie na przyszłe sukcesy.

    >O tych fałszerstwach, a raczej ich braku, jesteś przekonany?
    Na pewno trochę było, ale nie znacząca liczba. Jeśli już to szkodzących najsilniejszym kandydatom – mało kogo obchodzi 3-procentowa płotka.

    >Jak ludzie pójdą masowo, że chcą niższego wieku emerytalnego, to się dowiedzą, że?
    Wtedy się dowiedzą że gumowe kule bolą i już nikt nie będzie myślał logicznie.

    >za moją edukację płacili inni podatnicy
    Ludzie nie do końca fałszywie wnioskują że władza i tak zabierze co będzie chciała i się cieszą że przynajmniej coś z tego dostaną.

    >No i szkoda, że tego nie można ludziom jasno wyłożyć tak, żeby wreszcie dotarło… że nie ma nic za darmo.
    Nie można czy to trudne czy nie wiemy czy można czy nie wiemy jak?

    >Za to mam inny pomysł, poza blogiem, na propagowanie libertarianizmu (specjalnie nie piszę liberalizmu, bo mnie o skłonność do marszałka za to podejrzewają). Ale nie zdradzę publicznie, bo może nie wypalić.
    Niech zgadnę: nocami przemierzasz miasto w kostiume z dużym “L” i pokrywasz mury i chodniki libertariańskim graffiti? ;D

    >Nie wiem (szczerze) czy to nie ironia w pierwszym zdaniu…
    Nie ironia. A jak masz wątpliwości to idź i zapytaj pierwszą spotkaną na ulicy kobietę o wybory.

  28. Hyta pisze:

    Jeśli powiemy że nasze działania są dobre, ale ze społeczeństwem coś jest nie tak, to tak jakbyśmy powiedzieli że używamy dobrej kosiarki tylko że za dużo napadało śniegu.
    Postępowanie należy dopasować do sytuacji a nie odwrotnie.

    Z Twojej działalności nie drwię. Gratuluję udanych działań prowadzących do osiągnięcia naszych wspólnych celów.

  29. yarrsung pisze:

    Już Ją widzę w tym kostiumie malującą graffiti ;P Hehehe…
    Co do kobiet głosujących… no cóż, istotnie, jest wyjątkowa. Znam jeszcze trzy inne takie wyjątkowe kobiety.
    Niestety wiele mniej wyjątkowych pod tym względem też znam:
    parytety, oburzanie się na pseudo-szowinizm JKM (słów Piusa XI niestety nie znają) , oraz społecznie sprawiedliwa wrażliwość i chęć robienia różnych rzeczy z własnym ciałem powodują ich dryfowanie w kierunku Grzesia “Miodoustego”;
    emocjonalna kobieca natura i wiara, nadzieja i miłość spychają w łapki Jarosława;
    autorytety moralnie nieciekawe, lęki egzystencjalne, poczucie przynależności do “wykształceńców” (nie mylić z wykształciuchami i w ogóle innymi ubraniami) oraz lęk przed IV RP wpychają w objęcia Bronisława Marii;
    Kobietom chyba ogólnie trudno uwolnić się, na czas wyborów, z okowów własnej natury :)

  30. Hyta pisze:

    To znasz Ilaylę z widzenia? :)

    >Kobietom chyba ogólnie trudno uwolnić się, na czas wyborów, z okowów własnej natury
    Chyba nie trudniej niż mężczyznom? Ale racja, że to gorzej wychodzi. Ciekawe jak kot Kaczyńskiego wpłynie na 2. turę ;)

  31. Ilayla pisze:

    Faktycznie, jeśli odpisuje się zwyczajnie w komentarzach jest niewygodnie – ale nie wiem, jak to zmienić, musiałabym zmienić cały motyw bloga, a ten mi się podoba – i obawiam się, że sposób komentowania nie różni się zbytnio na innych blogach wordpress, Ale przynajmniej spróbuję coś z tym zrobić. Najlepszy doraźny pomysł jaki mam – czasem korzystałam, to skopiować komentowaną wiadomość do Worda albo Open Office’a i tam sobie odpisywać, a potem wkleić w okienko komentarza tutaj.
    Ja muszę włączać zaawansowaną edycję, żeby się wygodnie pisało.

    “Bicie głową w mur ma się tak do przeskoczenia muru jak przekonywanie ludzi do idei wolnościowych ma się do ___?
    Odpowiedź to oczywiście wzięcie władzy siłą, więc my poszukujemy czegoś w stylu przeniknięcia przez mur ;)”
    No właśnie, chwilami to mi się przewrót marzy, kiedy widzę jak wygląda przekonywanie ludzi, którzy nie chcą być przekonani.

    “Nie można czy to trudne czy nie wiemy czy można czy nie wiemy jak?”
    Może wszystkiego po trochu… zależy od przypadku. A przecież jest jeszcze spora grupa osób, która niby to wie i uważa, że tak jest w porządku. Znałam wirtualnie taką osobę (kobietę), której szacunek do państwa był/jest przeogromny. Ale zmienianie rzeczywistości polega u niej na … sprzątaniu kup po swoim psie. I ona całkiem serio uważała, że to wystarczy, by na świecie było lepiej… Czyściej na pewno. I jest to postawa godna pochwały. Jednak u niej to miała być odpowiedź na to, co napisałam o ZUSie, NFZ, biurokracji… Prawda, że “ciekawa” argumentacja?

    “Niech zgadnę: nocami przemierzasz miasto w kostiumie z dużym „L” i pokrywasz mury i chodniki libertariańskim graffiti? ;D”
    Pomysł godny rozważenia – jakbym obstawę miała ;) Ale przecież większość ludzi w Polsce uważa się za wolnych, to co im po moich hasłach ma murach ;)

    “A jak masz wątpliwości to idź i zapytaj pierwszą spotkaną na ulicy kobietę o wybory.” Znam dwie kobiety, które zagłosowały na JKM na pewno. O motywach jednej mało wiem, poza tym, że głosowała, druga to “sąsiednia” bloggerka – myśli podobnie jak ja, choć chyba jest mniej konserwatywna. Jest jeszcze jedna osoba, która z poglądami się zgadza, ale nie zagłosowała, ze względu na osobowość kandydata… Podobnie jak jej znajomi. Szkoda. I być może jeszcze jedna kobieta, ale nie wiem na pewno, a nie pytałam. To wszystkie. Nie muszę natomiast wychodzić na ulicę i pytać, bo spędziłam sporo czasu kiedyś na babskim forum i to mi dało do myślenia…, że JKM ma rację co do tego, że kobiety nie powinny głosować ;) Chyba, żeby zdały jakiś test na wiedzę o polityce/ekonomii czy przynajmniej z programów kandydatów. Zamiast głosować na tego, który jest najbardziej medialny… Albo dlatego, że ma bardziej pasujące tej osobie hasło…

  32. Ilayla pisze:

    A’propos tych trzech – a pytałeś każdej na kogo zagłosowały w końcu? I czy czasem jedna z nich właśnie w parytety nie wierzy i uważa, że Szczuka (czy inna Xena-feministka) ma w tej kwestii rację? ;)
    A co do uwalniania się kobiet czy mężczyzn z “okowów własne natury” – ilu mamy mniej więcej mężczyzn w Polsce uprawnionych do głosowania – czy 8 mln nie starczyłoby już w pierwszej turze, żeby JKM wygrał? Gdzie się podziali?

  33. Ilayla pisze:

    A znamy się trochę ;) Jak to KoLibry: jedna wielka rodzina :)

  34. Hyta pisze:

    >Znałam wirtualnie taką osobę (kobietę), której szacunek do państwa był/jest przeogromny.
    Monarchistka ;)

    >Ale przecież większość ludzi w Polsce uważa się za wolnych, to co im po moich hasłach ma murach ;)
    Ciekawe. Oni są wolni bo uważają się za wolnych. Traktują politykę jak pogodę. Tak jest łatwiej.

    >JKM ma rację co do tego, że kobiety nie powinny głosować ;)
    To jest niesprawiedliwe uogólnienie na połowę populacji. Wielu mężczyzn też nie powinno głosować. Brakuje nam ustroju który zastąpi demokrację.

  35. Ilayla pisze:

    Nie, zwolenniczka PO, państwowej edukacji, służby zdrowia, demokracji itp itd. I oczywiście bardzo antyPiSowska…

    Nie wydaje mi się, że można powiedzieć o kimś, ze jest wolny, bo się wolny czuje. Jeśli jet do wielu rzeczy przymuszany i nadal czuje się wolny, to co jest mocno nie w porządku z tym poczuciem wolności.

    A nie napisałam czasem dalej, że powinny być testy? Odsiałoby mężczyzn tam samo. A do yarrsunga pisałam zdaje się o tym, że gdyby faktycznie tylko mężczyźni wiedzieli lepiej na kogo głosować, to JKM by wygrał – przecież mężczyzn nam w kraju nie brakuje :)
    Uogólnienia z reguły są niesprawiedliwe. Ale faktem jest, że kobiety znacznie częściej niż mężczyźni kierują się emocjami, nie rozsądkiem. Sama jestem kobietą, to wiem, że nawet rozsądnym się zdarza. Poza tym pisałeś, że jestem wyjątkiem – zmiana frontu? ;)

  36. Zosiru pisze:

    Format bloga jak najbardziej w porządku, ja bym tylko zmienił czcionkę komentarzy na mniejszą, tak żeby nie mieszała się rozmowa z wpisem.

  37. Hyta pisze:

    >Nie, zwolenniczka PO, państwowej edukacji, służby zdrowia, demokracji itp
    Tak. Uznaje tylko pojedyńczą, silną władzę, powtarza jej postulaty, traktuje inne partie jak wrogów. To jest monarchistka. Duszą, nie rozumem.

    >Nie wydaje mi się, że można powiedzieć o kimś, ze jest wolny, bo się wolny czuje.
    Na czym polega wolność? Czyż nie na tym, że można robić to, co się chce robić? Jeśli się chce tylko to, co można, to niezależnie od systemu jest się idealnie wolnym.

    >A nie napisałam czasem dalej, że powinny być testy?
    Skąd u libertarian takie faszystowskie pomysły? I do tego pomysł oddania władzy układającym testy! Prawo do głosowania nie wynika z poziomu IQ ani z poziomu wiedzy.

    >Poza tym pisałeś, że jestem wyjątkiem – zmiana frontu? ;)
    Pewnie się podlizywałem :P
    Pisałem że jesteś wyjątkiem a potem pisałem że nie powinniśmy uogólniać twierdzeń na wszystkie kobiety. To chyba nie zmiana frontu? :)

  38. Ilayla pisze:

    Nie jestem pewna czy się da. Ten blog nie daje mi maximum możliwości. Chyba pokombinuję z nowym motywem. Byle mi header został, bo bardzo mi odpowiada :)

  39. Ilayla pisze:

    O ile ją dobrze rozumiałam, to ona była wybitnie antyJKM, choć jak twierdziła, kiedyś na niego głosowała (wierzyć, nie wierzyć?) – a szacunek do państwa polegał u niej na tym, że szanuje nawet tych urzędników państwowych, którzy nas okradają i okłamują. Ale przypuszczam, że tej ostatniej informacji do świadomości nie dopuszcza, bo jak tu szanować złodziei? Dla mnie silna pojedyncza władza to jednak nie jest to, co mamy obecnie – wielotysięczna pasożytnicza biurokracja, silne grupy wpływów, naciski z UE, Bruksela. To trzeba razem rozpatrywać. Nie sądzisz? Ja nie szanuję takiego państwa, które okupując mój kraj jednocześnie go w takim stopniu zniewala. A na szacunek to każda władza powinna sobie zasłużyć.

    Wolność to wolność wyboru. Jak musisz np płacić składki, a dużo więcej osób się na to nie godzi, głosując mimo to za socjalistami, to wolny nie jesteś. Bo wyboru nie masz. Patrząc na kwestię wolności z Twojej perspektywy trzeba by założyć, że coś takiego jak niewola jest pojęciem względnym. Że tkwi tylko w umyśle. A to prowadzi ostatecznie do stwierdzenia, że prawda jest względna.

    Faszystowskie pomysły – nie gorsze niż obozy reedukacyjne ;) Tak samo realistyczne. Demokracja sprawia, że ludzie głosują na piękne oczy (również), a tym samym decydują za innych o bardzo ważnych kwestiach nie kierując się rozumem. Wyborcy powinni być świadomi. Tylko tak może działać demokracja. Ale przecież jestem przeciwna demokracji – więc jakbym miała wybór – demokracja i testy, albo monarchia/dyktatura (byle mądra), to chyba wiadomo, co bym wybrała? Prawo do głosowania wynika z ukończenia 18go roku życia i polskiego obywatelstwa – to jest dobry wg Ciebie wyznacznik?

    A, jeśli się podlizywałeś tylko, to faktycznie nie jest to zmiana frontu. Jeśli stwierdzałeś fakt (albo wygłaszałeś szczerą opinię) to jest to zmiana frontu. Wyjątek to jest dla mnie tak 1 do 20. Albo lepiej – jak kobiety w szachach – 1 na 100. To większość jednak myśli inaczej. Lub nie myśli (w sposób, o którym wcześniej rozmawialiśmy). :)

  40. Hyta pisze:

    >Dla mnie silna pojedyncza władza to jednak nie jest to, co mamy obecnie
    Tak, tylko że ona nie rozumuje, a jedynie dopasowuje swoją mentalność monarchistyczną do aktualnej sytuacji najlepiej jak umie.

    >Patrząc na kwestię wolności z Twojej perspektywy trzeba by założyć, że coś takiego jak niewola jest pojęciem względnym.
    Bo jest. Niewola jest funkcją tego co się chce. Dla jedego rodzina będzie szczęściem, dla drugiego niewolą. Różne prace mogą być tak samo niewolą dla różnych ludzi. Dla mnie brak możliwości pojechania do Afryki na przykład jest obojętny, dla kogo innego może być zniewoleniem. Jak ktoś ma wyobraźnię to może spokojnie uznać że jest zniewolony poprzez to, że nie może przebywać w nieskończonej liczbie miejsc we wszechświecie a tylko tu, na tych marnych kilku milionach km2 musi żyć.

    >A to prowadzi ostatecznie do stwierdzenia, że prawda jest względna.
    Nie prowadzi, chyba że udowodnisz że prowadzi.

    >Prawo do głosowania wynika z ukończenia 18go roku życia i polskiego obywatelstwa – to jest dobry wg Ciebie wyznacznik?
    Decyzje władzy dotyczą wszystkich obywateli, młodych znacznie mniej bo są izolowani od świata przez rodziców, więc wyznacznik jest rozsądny.

    >A, jeśli się podlizywałeś tylko, to faktycznie nie jest to zmiana frontu.
    Naprawdę jesteś wyjątkowa. I to nie jest sprzeczne ze stwierdzeniem że nie wszystkie kobiety nie nadają się do głosowania.

  41. Ilayla pisze:

    Tak, tylko że ona nie rozumuje, a jedynie dopasowuje swoją mentalność monarchistyczną do aktualnej sytuacji najlepiej jak umie.
    Fajne – ale by się na Ciebie zezłościła, gdyby to przeczytała :) Przecież demokracja to najlepszy ustrój na świecie! A gdzieś czytałam coś takiego – “jak to możliwe, że Chrześcijanie tak bardzo (oczywiście nie wszyscy!) są przeciwko monarchii – przecież Chrystus jest Królem!” Parafrazowałam z pamięci.

    Dziwnie piszesz o wolności… Jakbyś nie zgadzał się z podstawowymi założeniami liberalizmu… Piszesz o czymś zupełnie innym niż ja. Nie o wolności tylko o możliwościach. Bo co może mieć wolność wspólnego z chęcią przebywania w choćby dwóch tylko miejscach na raz? Bilokacja jako domena niektórych świętych np, to nie kwestia ich wolności, ale zdolności. Piszesz, że rodzina może być niewolą – tak, dla kogoś może być, ale zestawiasz to nie z wolnością tylko ze szczęściem. Dwie różne rzeczy. Wolność to odpowiedzialność. Czasem przytłaczająca – i niekoniecznie daje szczęście. Wolność wiąże się z ryzykiem podejmowania decyzji – więc może narazić na niebezpieczeństwo i śmierć.

    I teraz przeciwieństwo – niewola, zniewolenie, oznacza, że pewnych decyzji nie możesz podjąć sam. Robi to za Ciebie ktoś inny, narzuca swoją wolę. Ustanawia ograniczające wolność prawa – przymus taki siaki i owaki – Tobie ich chyba nie muszę wyliczać? ;) Jeśli istnieje obiektywnie rzeczywistość, w której obywatele danego państwa muszą płacić podatki, składki, posłać dzieci do szkoły, szczepić je wg określonego schematu, załatwić w ciągu życia setki pozwoleń na to, co można zrobić na własnej ziemi itp, to jest to obiektywnie ograniczona wolność wyboru. Prawda, według Arystotelesa, to stwierdzenie stanu zgodnego z rzeczywistością. Twierdzenie więc, że niewola istnieje tylko w umyśle – tzn zaprzeczanie obiektywnej rzeczywistości jest albo kłamstwem, albo twierdzeniem, że prawda jest względna (ponieważ stwierdzenie stanu nie musi być zgodne z obiektywną rzeczywistością, lecz subiektywnym wyobrażeniem rzeczywistości w umyśle).

    Jeśli więc pani Kowalska uważa, że jest wolna, to albo świadomie odnosi się tylko do pewnego wycinka rzeczywistości (i tym samym pomija fakt zniewolenia przez system), albo wypiera to ze świadomości (zniekształca obraz rzeczywistości), albo wie, odpowiada jej to i świadomie ogranicza sobie wolność. Nie twierdzę natomiast, że wolność może być czy też powinna być rzeczą absolutną – moja zaczyna się tam, gdzie kończy się drugiego człowieka (np ograniczenie przez etyczne prawo, sumienie itp).
    Coś w moim wywodzie jest nielogiczne?

    “Decyzje władzy dotyczą wszystkich obywateli, młodych znacznie mniej bo są izolowani od świata przez rodziców, więc wyznacznik jest rozsądny.”
    A dla mnie jest arbitralny. Nie ma lepszego, trudno. Ale za rozsądny bym go nie uznała, bo w efekcie głosują gwałciciele, pedofile i zawodowo bezrobotni ;)

    Naprawdę jesteś wyjątkowa. I to nie jest sprzeczne ze stwierdzeniem że nie wszystkie kobiety nie nadają się do głosowania.
    Te dwa “nie” trochę mi utrudniają polemikę ;) Ale pisałeś wcześniej, że niesprawiedliwe jest uogólnianie, bo są takie, co głosują świadomie (ile, tak w przybliżeniu, abstrakcyjnie?) Wyjątek to jest wtedy, jak jest jeden (lub jeden z niewielkiej liczby) w proporcji do liczby dużo większej. Większa więc korzyść dla społeczeństwa jeśli zagłosuje ta większość razem z wyjątkiem czy jeśli nie zagłosuje wyjątek, ale i większość nie? A ja nie twierdzę, że wszystkie kobiety nie myślą, znam trochę myślących. :) Ale widać myślę tu tak jak JKM, że dla dobra ogółu, kobiety nie powinny głosować. Bo zawsze większość przegłosuje mniejszość i w demokracji ten cały wyjątek się po prostu nie liczy…

  42. Hyta pisze:

    Rzeczywiście w Biblii były same królewstwa. Już nikt nie czyta Biblii ze zrozumieniem.

    Dziwnie piszesz o wolności… Jakbyś nie zgadzał się z podstawowymi założeniami liberalizmu…
    Z którymi założeniami?

    co może mieć wolność wspólnego z chęcią przebywania w choćby dwóch tylko miejscach na raz?
    Nie na raz. Po prostu prawie nigdzie nie można dotrzeć biorąc pod uwagę rozmiar choćby Układu Słonecznego.

    zestawiasz to nie z wolnością tylko ze szczęściem.
    Dlatego że wolności się nie odczuwa a jedynie jej brak. Wolność przejawia się w tym że nie napotykasz sztucznych przeszkód gdy coś realizujesz.

    Wolność wiąże się z ryzykiem podejmowania decyzji – więc może narazić na niebezpieczeństwo i śmierć.
    Jasne, im więcej możliwości działania tym więcej potencjalnych zagrożeń.

    zniewolenie oznacza, że pewnych decyzji nie możesz podjąć sam.
    Raczej że nie możesz zrealizować swoich decyzji. Podjąć sobie możesz jakie chcesz :)

    obiektywnie ograniczona wolność wyboru.
    Po pierwsze większość zakazanych rzeczy można robić, tylko że trzeba się liczyć z konsekwencjami. Po drugie ograniczenie wolności wyboru nie musi być odczuwane jako zniewolenie. Barierki na moście ograniczają Twoją wolność skręcenia do wody, ale nie odczuwasz tego jako ograniczenie wolności bo nie chcesz skoczyć do wody.
    Nie ograniczenie powoduje odczuwanie zniewolenia, tylko chęć przekroczenia tego ograniczenia. Ograniczenie nie istnieje dla ciebie jeśli nie chcesz go przekroczyć. Twoja wolność zależy od tego co chcesz robić.
    Może zgodzimy się że subiektywna wolność jest względna?

    A dla mnie jest arbitralny. Nie ma lepszego, trudno. Ale za rozsądny bym go nie uznała
    Jeśli nie ma lepszego to znaczy że ten jest rozsądny. Jeśli jest lepszy to Ty jesteś rozsądna i łatwo go znajdziesz :)
    Można dowiązać prawo głosu do płacenia podatków – to jest chyba rozsądniejsze i uzasadnione.

    Ale pisałeś wcześniej, że niesprawiedliwe jest uogólnianie, bo są takie, co głosują świadomie (ile, tak w przybliżeniu, abstrakcyjnie?)
    Musielibyśmy zdefiniować świadome głosowanie żeby oszacować tę liczbę.

    Większa więc korzyść dla społeczeństwa jeśli zagłosuje ta większość razem z wyjątkiem czy jeśli nie zagłosuje wyjątek, ale i większość nie?
    Nie dość że pytanie jest bezprzedmiotowe bo nikt tego nie zrealizuje, to jeszcze nie można ocenić skutków obu opcji bo zależą od zbyt wielu czynników. Abstrahujemy od układu odniesienia ;)
    A jak popatrzysz na rozkład płci w głosowaniu na poszczególnych kandydatów to stwierdzisz że to nie ma większego znaczenia.

  43. Ilayla pisze:

    Rzeczywiście w Biblii były same królestwa. Już nikt nie czyta Biblii ze zrozumieniem.
    Nie zgodzę się, że nikt – z tego zdania wynika, że Ty czytasz ze zrozumieniem ;) Oczywiście chciałabym wierzyć, że ja też, ale kto to stwierdzi? :)

    Z którymi założeniami?

    A czy ja źle rozumiem podstawę libertarianizmu, więc i liberalizmu, że człowiek ma prawo decydować o swoim losie? O tym, co zrobi ze swoim pieniędzmi i jak wychowa swoje dziecko? Czy nie jest to jednocześnie podstawa etyki chrześcijańskiej? Prawo boskie jest pro-ludzkie – ogranicza wolność tam, gdzie człowiekowi może stać się krzywda (np „nie kradnij”, „nie zabijaj”). Prawo w naszym kraju jest… nagminnie łamane – Konstytucja chociażby (zresztą to bubel prawny). Ale prawem jest i obowiązkiem płacenie składki emerytalnej, bo? – bo państwo (przynajmniej w teorii) najwyraźniej uważa, że jak sama będę rozporządzać swoimi pieniędzmi, to na starość wyląduję pod śmietnikiem. Tylko co z tego? Skoro o swoją przyszłość nie zadbałam, to powinnam ponieść konsekwencje – państwo powinno się od tego trzymać z dala. I teraz – jeśli komuś subiektywnie nie przeszkadza odkładanie na emeryturę dużych kwot, po to by potem dostać ochłapy, to jego sprawa – ale dlaczego jego strach przed odpowiedzialnością za swoją przyszłość ma ograniczać moją wolność? To są fakty. Jeśli Kowalski nie czuje się ograniczony przez państwowe głupie pomysły, to nie znaczy, że nie jest przez nie ograniczony (i tu się zgadzam z Tobą, jeśli chodzi o subiektywne odczucie wolności). Ale to oznacza, że jest coś takiego jak obiektywna wolność/niewola. Absolutna nie. Ale jednak.

    Nie na raz. Po prostu prawie nigdzie nie można dotrzeć biorąc pod uwagę rozmiar choćby Układu Słonecznego.
    Ale to znów o możliwościach – technicznych, fizycznych itp. Niektórzy mogą się czuć zniewoleni przez fakt posiadania ciała. Ale to nie ogranicza człowieka w robieniu tego, co jest fizycznie i technicznie możliwe.

    Dlatego że wolności się nie odczuwa a jedynie jej brak. Wolność przejawia się w tym że nie napotykasz sztucznych przeszkód gdy coś realizujesz.
    Właśnie – sztucznych przeszkód. Jest różnica między tym, czy czegoś nie wolno, bo grozi np. natychmiastową śmiercią, a tym, że czegoś nie wolno, bo ktoś ma takie widzimisię (a u nas w Polsce, tych widzimisię urzędników państwowych jest aż nadto).

    Jasne, im więcej możliwości działania tym więcej potencjalnych zagrożeń.
    Ironizujesz? ;) Nikt nie broni człowiekowi póki co wspinać się na Mount Everest – a przy braku odpowiednich umiejętności to grozi śmiercią. O tego typu działania mi chodzi.

    Raczej że nie możesz zrealizować swoich decyzji. Podjąć sobie możesz jakie chcesz :)

    Ale to jest gra słowami – przecież napisałam to w znaczeniu decydowania o swoim życiu… Np. jeśli podejmę decyzję o nieposyłaniu dziecka do szkoły, bo uznam, że edukacja państwowa szkodzi i będę chciała wykształcić je w domu, to przy spełnieniu pewnych warunków (np . piątki ze wszystkiego… trójka czy dostateczny, ba dopuszczający! Przepychają dzieci z klasy do klasy, ale w domu już trzeba nauczyć na pięć, absurd) mogę to zrobić i wtedy mogę powiedzieć, że zadecydowałam o jego przyszłości.
    Natomiast jeśli nie mam żadnego wyboru w granicach prawa, to co z tego, że podejmę decyzję, że np. nie będę płacić składek, jeśli za to wyląduję za kratkami – chwilowe poczucie wolności za fizyczne zniewolenie w dalszej perspektywie? To nie jest żaden wybór. Rozsądny człowiek, nie znoszący więzień różnego rodzaju, nie podejmuje świadomie decyzji, które mogą jeszcze bardziej tę wolność ograniczyć. Wolność do decydowania o swoim losie nie może być ograniczona prawnie, żeby można było mówić o wolności. Inaczej to złudzenie (przynajmniej ja to tak widzę).

    Po pierwsze większość zakazanych rzeczy można robić, tylko że trzeba się liczyć z konsekwencjami
    Ale właśnie o to, że są zakazane chodzi. I nie chodzi mi, jak już pisałam, o zakazywanie tego, co szkodzi drugiemu człowiekowi, lub jemu samemu (faktycznie, a nie dlatego, że ktoś mnie za nierozsądną i nieodpowiedzialną idiotkę uważa, która nie potrafi o siebie zadbać).

    Po drugie ograniczenie wolności wyboru nie musi być odczuwane jako zniewolenie. Barierki na moście ograniczają Twoją wolność skręcenia do wody, ale nie odczuwasz tego jako ograniczenie wolności bo nie chcesz skoczyć do wody.

    Należało podać przykład z pasami bezpieczeństwa ;) Barierka chroni. Pasy mogą chronić, ale mogą zabić. Ty piszesz o odczuwaniu wolności, ja o tym czy jest ona faktycznie ograniczana czy nie.

    Nie ograniczenie powoduje odczuwanie zniewolenia, tylko chęć przekroczenia tego ograniczenia. Ograniczenie nie istnieje dla ciebie jeśli nie chcesz go przekroczyć. Twoja wolność zależy od tego co chcesz robić.
    Może zgodzimy się że subiektywna wolność jest względna?

    Odczuwanie zniewolenia tak – subiektywne odczucie wolności tak, ale nie można mówić, że coś nie istnieje tylko dlatego, że mi nie przeszkadza. Ograniczenie jest, tego nie można zakwestionować – niezależnie od tego czy chcę je przekroczyć czy nie. Tak samo nie zakwestionuję istnienia przykazania „nie zabijaj” tylko dlatego, że w mojej naturze nie leży zabijanie.

    Jeśli nie ma lepszego to znaczy że ten jest rozsądny. Jeśli jest lepszy to Ty jesteś rozsądna i łatwo go znajdziesz :)
    Można dowiązać prawo głosu do płacenia podatków – to jest chyba rozsądniejsze i uzasadnione.
    Tu mnie masz – wkopałam się, pisząc, ze nie ma „lepszego”, chodziło mi o to, że nie wprowadzono lepszego. Natomiast nie wierzę, że nie istnieje lepsze. Przykład z podatkami jest problematyczny – cała budżetówka nie płaci podatków… (bo przecież oddaje państwu to, co od państwa dostało, prawda?).

    Musielibyśmy zdefiniować świadome głosowanie żeby oszacować tę liczbę.
    Osoba, która głosuje na określony program (nawet jeśli socjalistyczny) i rozumie z czym to się wiąże, jakie to oznacza skutki dla niej samej i dla państwa. Odsiałabym tych, co twierdzą, że socjalizm nie istnieje, chyba, że się przekonają, że owszem i po wysłuchaniu wszystkich faktów, stwierdzą, że to wspaniały ustrój. Nie można, niestety, zabronić w demokracji, niemądrych poglądów. Oraz tych, co głosują ze względu na prezencję kandydata, czy to na urząd prezydenta czy samorządowca, nie bacząc na jego program, poglądy i ewentualną szkodliwość dla państwa/obywateli.

    Nie dość że pytanie jest bezprzedmiotowe bo nikt tego nie zrealizuje, to jeszcze nie można ocenić skutków obu opcji bo zależą od zbyt wielu czynników. Abstrahujemy od układu odniesienia ;)
    To, że nikt tego nie zrealizuje nie jest dla mnie wystarczającym powodem, by zrezygnować z odpowiedzi ;) Czy tak samo nie należy rozważać plusów monarchii, bo nikt tego nie wprowadzi w ciągu najbliższych stu lat? Jeśli w grupie stu osób, jedna mówi, że kanibalizm jest zły, a 99, że to łatwa zdobycz i pożywienie, to czy w wyborach na szamana te 100 osób powinno głosować za lub przeciwko kanibalizmowi? Czy też lepiej, żeby szaman zdecydował, biorąc pod uwagę, że generalnie szamani są najmądrzejsi z plemienia? (przepraszam za tak jaskrawy przykład).

    A jak popatrzysz na rozkład płci w głosowaniu na poszczególnych kandydatów to stwierdzisz że to nie ma większego znaczenia
    A gdzieś jest dostępny taki rozkład – w przypadku głosowania na JKM? Bo w przypadku reszty to przecież nie ma żadnego znaczenia.

  44. Hyta pisze:

    z tego zdania wynika, że Ty czytasz ze zrozumieniem ;) Oczywiście chciałabym wierzyć, że ja też, ale kto to stwierdzi? :)
    Co myślisz o (Lk 14:26) “Jeżeli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca, matki, żony, synów, braci i sióstr, i nawet siebie samego, to nie może być moim uczniem.”?

    człowiek ma prawo decydować o swoim losie?
    Tak, myślę że to dobre określenie podstawy libertarianizmu.
    Czy nie jest to jednocześnie podstawa etyki chrześcijańskiej?
    A nie wiara, nadzieja i miłość? Prawo do samostanowienia to w tym przypadku raczej założenie :)

    jest coś takiego jak obiektywna wolność/niewola.
    Tak.

    Ale to nie ogranicza człowieka w robieniu tego, co jest fizycznie i technicznie możliwe.
    Oprócz fizyki i techniki ograniczają nas jeszcze własne nawyki, wyobraźnia oraz lęki. To wbrew pozorom bardzo mocne ograniczenia.
    Rozumiem co masz na myśli, ale jestem przekonany że opresyjnemu państwu trudno prześcignąć ogrom ograniczeń “naturalnych”.

    >Jasne, im więcej możliwości działania tym więcej potencjalnych zagrożeń.
    Ironizujesz? ;)

    Nie! Naprawdę nie. Tylko fakt stwierdzam :)

    Wolność do decydowania o swoim losie nie może być ograniczona prawnie, żeby można było mówić o wolności.
    Trochę przesadziłaś. Za szeroka definicja. Przepis prawa zabraniający kradzieży jest potrzebny i nim wciąż “można mówić o wolności”.

    Należało podać przykład z pasami bezpieczeństwa ;) Barierka chroni. Pasy mogą chronić, ale mogą zabić.
    imho, barierka może zabić tak samo jak pasy.

    Przykład z podatkami jest problematyczny – cała budżetówka nie płaci podatków…
    To nawet rozsądne żeby budżetówka nie głosowała ;) Potem by się wróciło do normalności, sprywatyzowało…

    Odsiałabym tych, co twierdzą, że socjalizm nie istnieje, chyba, że się przekonają, że owszem i po wysłuchaniu wszystkich faktów, stwierdzą, że to wspaniały ustrój.
    Pokusa stworzenia ministerstwa prawdy i miłości jest nieodparta po obu stronach barykady.

    Widziałem gdzieś rozkład wyborców JKM według płci i nie było specjalnych różnic. To może być wynik tego, że w małżeństwach żona najczęściej ufa mężowi i głosuje tak jak on.

  45. Ilayla pisze:

    z tego zdania wynika, że Ty czytasz ze zrozumieniem ;) Oczywiście chciałabym wierzyć, że ja też, ale kto to stwierdzi? :)
    Co myślisz o (Lk 14:26) „Jeżeli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca, matki, żony, synów, braci i sióstr, i nawet siebie samego, to nie może być moim uczniem.”?

    Wyrwane z kontekstu :) A kontekst decyduje o znaczeniu: “Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. ” Miłość do Boga ma przewyższać każdą inną.

    A nie wiara, nadzieja i miłość? Prawo do samostanowienia to w tym przypadku raczej założenie :)
    Tak, te trzy są ogromnie ważne – ale wydaje mi się, że wolna wola to podstawa i tutaj – gdyby nie to, Ewa nigdy nie przyjęłaby jabłka od Szatana, Adam od Ewy i nadal byśmy byli w Raju. Miłość też wynika z wolnej woli – nie można zmusić nikogo do miłości.

    Oprócz fizyki i techniki ograniczają nas jeszcze własne nawyki, wyobraźnia oraz lęki. To wbrew pozorom bardzo mocne ograniczenia.
    Rozumiem co masz na myśli, ale jestem przekonany że opresyjnemu państwu trudno prześcignąć ogrom ograniczeń „naturalnych”.

    Zgadzam się :)

    Wolność do decydowania o swoim losie nie może być ograniczona prawnie, żeby można było mówić o wolności.
    Trochę przesadziłaś. Za szeroka definicja. Przepis prawa zabraniający kradzieży jest potrzebny i nim wciąż „można mówić o wolności”.

    To chyba nie zwróciłeś uwagę na cały przydługi kontekst mojej wypowiedzi :) – pisałam o prawie boskim, o tym, że prawo ograniczające wolność tam, gdzie chroni życie jest w porządku. Nie chce mi się siebie cytować :) Poszukaj sam. Gdybym napisała tylko to zdanie powyżej i nic więcej, to zapewne byłaby to przesada.

    Pokusa stworzenia ministerstwa prawdy i miłości jest nieodparta po obu stronach barykady.
    Nie, po co od razu Orwell. Wystarczy edukacja, kto chce głosować niech się przynajmniej zorientuje o co chodzi, na jaki program głosuje itp.

    Widziałem gdzieś rozkład wyborców JKM według płci i nie było specjalnych różnic. To może być wynik tego, że w małżeństwach żona najczęściej ufa mężowi i głosuje tak jak on.
    A ja wiem o takim, gdzie wśród głosujących na JKM 77% (około) to mężczyźni (ponoć podobnie Napieralski). Poszukam jeszcze dzisiaj. Co do drugiego zdania – nie mogę się zgodzić :) Jeśli w małżeństwie jest zaufanie, jest też rozmowa. Moim zdaniem głosująca żona została przekonana. Ale na pewno są wyjątki. Na forum WiP jeden mężczyzna napisał, że nie udało mu się przekonać żony do JKM i zagłosowała na Komorowskiego. Poza tym, dzisiejsze kobiety lubią podkreślać swoją równość i niezależność i raczej zagłosują inaczej a nie tak samo.. Chyba, że mąż je faktycznie przekona.

  46. Hyta pisze:

    Miłość do Boga ma przewyższać każdą inną.
    Racja. Tylko to “w nienawiści” zawsze mnie konfundowało :)

    Wolność do decydowania o swoim losie nie może być ograniczona prawnie, żeby można było mówić o wolności.
    Poszukaj sam. Gdybym napisała tylko to zdanie powyżej i nic więcej, to zapewne byłaby to przesada.

    No ja wiem że to jest oczywiste, tylko że “moja wolność jest ograniczona wolnością innych” powinno się zawierać w samej definicji, np. “Wolność do decydowania o swoim losie musi bć ograniczona wyłącznie poprzez prawa broniące równej wolności innych, żeby można było mówić o wolności.”

    Pokusa stworzenia ministerstwa prawdy i miłości jest nieodparta po obu stronach barykady.
    Nie, po co od razu Orwell. Wystarczy edukacja

    Przymusowa? ;)

    Poza tym, dzisiejsze kobiety lubią podkreślać swoją równość i niezależność i raczej zagłosują inaczej a nie tak samo.
    Nie jestem przekonany że to ma tak znaczący wpływ. Może inaczej sobie wyobrażam małżeństwo, ale to nie tak by wyglądało.

  47. Ilayla pisze:

    Mnie też zmyliło, bo nie znałam tego fragmentu, a może go nie pamiętałam… Ale często trudno pewne rzeczy w Biblii zrozumieć bez kontekstu.

    Edukacja w ogóle nie powinna być przymusowa :) To przywilej – człowiek powinien chcieć się rozwijać umysłowo – a nie posiadać x papierków, że skończył x kursów, fakultetów i studiów podyplomowych. A dziś niestety niewiele trzeba, żeby taki papierek dostać… :(
    I to samo tyczy się demokratycznych wyborów – kto chce głosować, powinien wiedzieć na co (program) i dlaczego (co to zmieni) – a skoro chce, to niech się poduczy :)

    “Nie jestem przekonany że to ma tak znaczący wpływ. Może inaczej sobie wyobrażam małżeństwo, ale to nie tak by wyglądało.”
    Cóż, znam masę kobiet, wiem, jak spora część z nich przesiąknęła feminizmem. :/ Ja nie twierdzę, że to znaczący wpływ – raczej, że mnie osobiście wydaje się znacznie bardziej prawdopodobny taki właśnie scenariusz niż ten z zaufaniem do męża i głosowaniem na ślepo, bo on tak mówi. Dlaczego nie założysz, że ta kobieta ufająca mężowi po prostu dała się przekonać?

    Co do wyobrażania sobie małżeństwa – co innego wyobrazić sobie jak wyglądałoby własne – a co innego inne istniejące małżeństwa. Na przykład, ja sobie swoje wyobrażam jako trwałe, wręcz wieczne (zresztą przysięgałam przed Bogiem), ale ogromna liczba kobiet i mężczyzn wyobraża sobie to jako mniej lub bardziej trwały związek, z którego można sobie wyjść za porozumieniem (lub bez) obu stron – w sądzie. Dziś czytałam gdzieś kawałek artykułu (nie interesuje mnie temat, więc nie całość), o tym, że coraz więcej par wybiera konkubinat ze względu na poczucie wolności i niezależności… I stąd (ale nie tylko stąd) moje wnioski co do kwestii głosowania.

  48. Hyta pisze:

    Dlaczego nie założysz, że ta kobieta ufająca mężowi po prostu dała się przekonać?
    Miałem na myśli zaufanie jako ważny czynnik a nie jako jedyną podstawę decyzji. Naturalnie, jakieś przekonywanie prawie zawsze występuje.

    ja sobie swoje wyobrażam jako trwałe, wręcz wieczne (zresztą przysięgałam przed Bogiem)
    nice :)

  49. Ilayla pisze:

    Faktycznie, zaufanie to podstawa :) Ale jak ktoś, niezależnie od płci, głosuje, bo komuś ufa i tylko dlatego – to nie jest to aż tak ogromnie różne od zaufania niektórzy ludzie darzą polityków ;) Albo O. Rydzyka, albo profesorów z określonych środowisk uznawanych za “autorytety”, że nie wspomnę o zaufaniu jakim niektórzy wciąż darzą Michnika… :)

  50. Zosiru pisze:

    Dobrze piszesz o tym małżeństwie, to jest ukoronowanie miłości, a przynajmniej u nas w Cerkwi na ślubach zakłada się koronę na głowę ;-)

    Miłość do Boga i miłość do człowieka to dwie różne miłości, wcale nie rywalizują ze sobą.

    Z biblii trzeba wyciagać wnioski, bo po to ona jest, ale niektórzy chcieli by mieć na to monopol, ponieważ z tego żyją :)

  51. Ilayla pisze:

    :) jeśli to odnośnie cytatu podanego przez Hytę, to chodzi o bycie uczniem Chrystusa, jeśli dobrze zrozumiałam. Miłość do ludzi jest również miłością Boga – bo Bóg mieszka w człowieku (według Biblii) – ale jeśli jakieś człowieka postawisz ponad Boga, to już jest problem. Ks. Pawlukiewicz o tym mówił.

  52. Zosiru pisze:

    Tak, ale to całkiem inna miłość niż bezpośrednio do Boga, nawet dwoje ludzi nie da się taką samą miłością kochać, z racji charakterologicznego podejścia do osoby, nie co do mocy uczucia.

  53. Zosiru pisze:

    Kiedyś wymyśliłem dwie definicje miłości:

    1. miłość to świadomość tego, że istnieje jeszcze ktoś inny oprócz ciebie

    2. miłość to stan na tyle pozytywny, że nawet słowa – pocałuje mnie w d… są zaproszeniem do dobrej zabawy

    może niezbyt wyrafinowane, ale jakby tą pierwszą ładnie rozwinąć to można ładnych rzeczy w życiu doświadczyć :-)

  54. Ilayla pisze:

    Ale ja nie przeczę, że inna :) Przypomnę Ci jednak historią Abrahama i Izaaka.

  55. Ilayla pisze:

    Oj to temat rzeka, chyba go nie pociągnę, bo w nim ugrzęźniemy :D

  56. Zosiru pisze:

    Czyli nie należy rozmawiać o miłości tylko należy kochać ;)

    Niestety tamta dziewczyna ze zdjęcia nadal pozostaje wielką nieznajomą, bycie 27 letnim kawalerem nie jest zbyt radosne ;(

  57. Ilayla pisze:

    Ja miałam 27 lat, prawie 28 kiedy poznałam obecnego męża :) Cierpliwości :) Może właśnie na ten blog zajrzy Twoja Rusałka ;)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s