Dług ZUS w bankach przekroczył 1,5 mld zł
Jak napisano w podlinkowanym przeze mnie artykule, “Zadłużenie ZUS w bankach komercyjnych wynosi 1 mld 510 mln zł… Dodał, że sytuacja zakładu jest stabilna, a emerytury i renty są wypłacane terminowo.”
Zróbmy porównanie, korzystając z powyższego opisu sytuacji ZUS: Pacjent miał wypadek, ubyło mu 1,5 litra krwi. Jednak rany nie można zatamować. Ale jego sytuacja jest stabilna. [stabilnie słabnie]
“Prezes ZUS poinformował na spotkaniu z dziennikarzami, że zakład wypłacił w 2009 roku renty i emerytury dla 7,5 mln osób na łączną kwotę 134,8 mld zł. Na zasiłki chorobowe trafiło 6,6 mld zł.” Razem 141,4 mld. Dochody ZUS: “składki na ubezpieczenie społeczne w wysokości ok. 86,5 mld zł, dotacja z budżetu na poziomie ok. 30,5 mld zł oraz refundacja składek przekazanych przez ZUS do OFE w wysokości ponad 21 mld zł.” Razem: 138 mld!
Różnica to 3,4 mld. Fundusze pochodzą jeszcze z prywatyzacji: “[FRD] zasilany m.in. środkami z prywatyzacji. W ubiegłym roku wpłynęło z tego tytułu do FRD około 1,1 mld zł, a w tym roku – 2,62 mld zł.” Robią co mogą, by uratować pacjenta, który ewidentnie słabnie z dnia na dzień z roku na rok. Na przykład zwalniają ludzi: “Zatrudnienie w ZUS zmniejszyło się w ciągu ostatnich 5 miesięcy o 276 osób i wynosi obecnie 46 tys. 723.”
ZUS teoretycznie powinien utrzymywać się ze składek – ale różnica jest kolosalna, między tym, co wpływa ze składek, a tym co wypływa. Społeczeństwo się starzeje. Polityka antyrodzinna poskutkowała – przedłuża się wiek emerytalny, zmniejsza emerytury, zwiększa składki… A co łatwo przeoczyć – dotacje z budżetu. Czyli jeszcze w podatkach opłacamy ZUS! Mało tego, refundacja składek OFE – a kto refunduje, jeśli nie państwo? Ile jeszcze będziemy dokładać?
I na koniec: średnia pensja pracownika ZUS: “Jak donosi Rzeczpospolita, w ZUS-ie siedem tysięcy pracowników z wykształceniem wyższym zarabia od 1,3 tys. do 1,8 tys. złotych brutto (daje to od około 965 zł do 1,3 tys. zł na rękę). Kolejnych osiem tysięcy zatrudnionych otrzymuje od 1,8 tys. złotych do 2,8 tys. złotych (czyli od 1,3 tys. do około 2 tys. zł netto).” [Za http://www.money.pl/emerytury/wiadomosci/artykul/pracownicy;zus-u;gotuja;sie;do;strajku,65,0,316993.html]
Policzmy średnią (od czegoś trzeba wyjść) czyli 1482,5 x liczbę pracowników: 69.266.847 Dochodzą wszelkie opłaty za użytkowanie (czasem dość luksusowych) budynków, komputeryzacja, prąd itp. Czego nie jestem w stanie policzyć. To wszystko idzie na coś, co się ewidentnie nie sprawdza.
Płacimy duże kwoty na ZUS co miesiąc, a z momentem wpłacenia przestają być nasze. Nie można w dowolnym momencie poprosić o zwrot. [Można natomiast, czego się nie nagłaśnia, wcześniej zgłosić się do ZUSu z prośbą o przeliczenie emerytury i przejść na emeryturę wcześniej.] Ale całej wpłaconej sumy na rzekomo nasze konto otrzymać nie można. Ani nasze dzieci nie zobaczą tych pieniędzy. Wysokość emerytur jest dla większości społeczeństwa niezadowalająca. Gdyby odkładali te same pieniądze na konto w banku, przez tę samą ilość lat, na starość byliby całkiem zamożni. I jeszcze można by było przekazać je komuś (np dzieciom) wedle własnego uznania. Co odważniejsi pewnie by zainwestowali. A tak? Co my mamy z tego przymusu? Utrzymujemy pracowników ZUS, którzy zarabiają, w większości, bardzo małe pieniądze. I pewnie po likwidacji ZUSu, najlepsi z pracowników ZUSu, u prywaciarza zarobiliby nawet dwa razy tyle. A najsłabsi? Cóż, poszukaliby inne pracy, w końcu logiczne jest, że im człowiek zdolniejszy i bardziej pracowity, im większe przynosi korzyści pracodawcy, tym więcej zarabia – pensja to nagroda.
Ile jeszcze do krachu? …
zasilany m.in. środkami z prywatyzacji. W ubiegłym roku wpłynęło z tego tytułu do FRD około 1,1 mld zł, a w tym roku – 2,62 mld zł.