Socjaliści dobrej woli

Myślałam i myślałam, w jakiej kolejności, o czym itd. I problem wielki napotkałam – jest coraz więcej rzeczy wartych opisania – ale też coraz więcej ludzi, którzy widzą co się dzieje i piszą „za mnie”.

Jednak coś mam czasem ochotę napisać. Zwłaszcza jak się zirytuję jakąś rozmową. A co mnie irytuje w rozmowach najbardziej? Nie niewiedza czy ignorancja – sama wiele rzeczy nie wiem i w wielu dziedzinach jestem kompletną ignorantką. Jednak w kwestiach ważnych – dotyczących mnie bezpośrednio, staram się orientować. I tak na przykład, dobrze jest wiedzieć czy socjalizm, który u nas się rozpanoszył to coś dobrego czy złego. Czy nie lepszy byłby taki leseferyzm, wolny rynek, państwo minimum. Poczytałam, rozmawiałam z osobami, które czytały coś więcej niż artykuły w mainstreamowych mediach i wiem, że socjalizm to potwór z ludzką twarzą. I co mnie irytuje właśnie – uparta obrona socjalizmu, nawet jak argumentów brak i pozostają tylko emocjonalne argumenty. Albo zupełnie otwarcie „ja wolę nie wiedzieć” czy „to zbyt straszne” i „nigdy mnie nie przekonasz”. To nie wszystko – polecam książkę, która rzuca światło na pewne sprawy i dowiaduje się, że szkoda czasu, ze to „tylko ekonomiści”, że to utopia (to po co czytać prawda?)

A tytuł wpisu – socjaliści dobrej woli. Smutna rzeczywistość – wspierają system widząc w nim jednocześnie wiele złego, na konkretne argumenty nie odpowiadają, podpierają się Nauką Kościoła (a w Kościele akurat mało ekonomistów jest, Kościół wskazuję drogę jednostce, nie państwom, poza tym Katolik-socjalista to oksymoron…) albo trzymają się ślepo „a co z biednymi?” Właśnie co z nimi? Jest ich coraz więcej, nie coraz mniej, co jest zasługą socjalizmu. Ludzie ogólnie biednieją – pieniędzy nie przybywa (nie ma podwyżek przeważnie) a rachunki rosną. I chcą nam dokładać kolejne podatki, obciążenia. Za to idzie kasa na bezużyteczne ministerstwa, na nieudolną oświatę i NFZ na ZUS, który już nie żyje, choć porusza kończynami, na bezsensowne instytucje typu PARP gdzie przecież pensje ludzie mają z NASZYCH podatków. To jest skandal.

Ech. Wcale mi nie ulżyło. Ale coś tam napisałam – tak jak (sobie?) obiecałam.

Opublikowano Społeczeństwo | Dodaj komentarz

Matrix – reaktywacja…. bloga

Wracam. Mam mnóstwo do powiedzenia, po dość długim czasie.
Moje poglądy trochę ewoluowały w międzyczasie, ale o tym napiszę stopniowo. W tym wpisie na ten temat tylko tyle: NIE dla PAŃSTWA.Tak dla WOLNEGO RYNKU. W skrócie – chyba dość poprawnie – anarcho-kapitalizm.
Wciąż jednak słowo WOLNOŚĆ, jest dla mnie tym, które określa moje widzenia świata najdokładniej.

Tyle na początek, muszę bowiem sobie przemyśleć kolejność spraw, którymi chcę się zająć w najbliższym czasie.

Opublikowano Ogólne | Dodaj komentarz

Polityka a zwykła codzienność

Ten post będzie jednocześnie wyjaśnieniem, dlaczego od tak dawna tutaj jest cicho. Nie piszę nic na tym blogu (mam bardziej prywatny, do innych celów), ponieważ przestałam się (przynajmniej na pewien czas) interesować kwestiami społeczno-politycznymi. Nie jestem więc na bieżąco. A poza tym, tematy te podnoszą mi niejednokrotnie ciśnienie – a w moim obecnym stanie, jest to wybitnie niewskazane… Unikam obecnie kontrowersji oraz tzw. trudnych tematów.

Jednak zauważyć muszę przy okazji – to co się dzieje w polityce, to nie są jakieś tam abstrakcje, które nas nie dotyczą (jak uważa wiele moich znajomych). Dla przykładu – „a co ma prywatyzacja sektora edukacyjnego do socjalizmu/polityki/wyborów parlamentarnych itp itd” – a przecież ma. To kogo wybieramy ma wpływ na ceny benzyny nawet. A to na ceny mnóstwa innych rzeczy. Że już nie wspomnę o ZUSopodobnych sprawach.

Ale obecnie moja codzienność polega na odpoczywaniu od zastanawiania się nad tymi w sumie ważnymi kwestiami, które dla dużej liczby osób są „zbyt straszne” i „zbyt dołujące” i ogóle „nie istotne” bo to przecież ich nie obchodzi – lepiej żyć chwilą. A czyż nie jest to idealnie na rękę obecnym klasom rządzącym?… Choć sama idea – żyć chwilą – jest wspaniała przecież…

Opublikowano Ogólne | 1 komentarz

Wakacyjna przerwa

Nie mam weny. Był POwyborczy blues, potem obojętność (choć cały czas odczuwam wewnętrzny bunt przeciwko okupacji PO) i teraz wiem, że potrzebna mi przerwa. Robię sobie wakacje…

Opublikowano Ogólne | 3 komentarze

Słów kilka o edukacji

Prowadząc kiedyś polemikę na tematy społeczno-polityczne, z osobą jak się później okazało pro-PO, otarłam się o temat edukacji i usłyszałam (a raczej przeczytałam), że tej pani się marzy, „żeby ludzie nie musieli pracować rękami, ale głową”, że „edukacja powinna być dla wszystkich” itp. Z tego pierwszego pani socjalistka, wizjonerka szybko się wycofała, jak jej przypomniałam ten „bolesny” fakt, że ktoś musi piec chleb, budować domy itp… Oczywiście nie spodobało jej się, że taką omyłkę popełniła, więc żeby lepiej się zapewne poczuć, zarzuciła mi, iż to ja nie zauważyłam, że przecież nie o wszystkich ludzi chodzi… Że o ona w jakimś tam stopniu ogólności mówi, a ja podstaw nie rozumiem (sic!). Bardzo ciekawe, zwłaszcza, że nie tylko jak widać polska gramatyka się kłania („ludzie” bez ograniczającego przymiotnika, np „niektórzy”, to „wszyscy ludzie”), ale i pewne braki w logice – nie tylko nie wszyscy ludzie nie powinni pracować głową, ale też nie każdy się do tego nadaje… Nieważne, jak dalej się toczyła ta dość dziwaczna dyskusja, to tylko tytułem wstępu.

Nie raz nachodzi mnie refleksja, kiedy mam do czynienia z ludźmi wykształconymi (przez uniwersytet), tudzież ze studentami, że edukacja powinna być przywilejem, a nie obowiązkiem. Nie chodzi o to, że jak kogoś zdolnego nie stać, to ma nie studiować (że nie wspomnę o niższych szczeblach nauki); w odpowiednim systemie większość ludzi byłoby stać na prywatne szkoły i uczelnie. Problem polega na tym, że obniża się tak bardzo poziom (by jak największa liczba osób była „wykształcona”? – a w prywatnych uczelniach, przynajmniej u nas, by jak najwięcej osób zapłaciło za naukę) nauczania i wymagań, że osobnik, który w normalnej sytuacji szukałby już sposobu zarabiania na chleb, zdobywa kolejne papierki, ale myśleć nie potrafi. W szkole podstawowej na przykład, żeby zaliczyć przedmiot wystarczy znać 30% materiału (o ile nic się nie zmieniło – to jest ocena dopuszczająca)… Na maturze, jak już powszechnie chyba wiadomo (dla tych przynajmniej, których ten temat interesuje), nie tylko nie wymaga się myślenia. W coraz większym stopniu wymaga się raczej zapamiętania jakiejś jednej słusznej wersji (w przypadku przedmiotów humanistycznych) – historii, interpretacji lektur z języka polskiego itp. Matematyka, fizyka uczą myślenia analitycznego, ale nie przydadzą się raczej do nauki wyciągania wniosków z rzeczywistości, jeśli ktoś wyuczy się po prostu wzorów, zastosuje, a po egzaminie wszystko zapomni (chyba, że idzie dalej, studiować matematykę).

Na studiach jest również coraz gorzej. Są zapewne wyjątki – te kilka uczelni, gdzie tłum się chce dostać (po 20 osób na miejsce), gdzie jest przynajmniej duży odsiew. Ale ogólnie, co słyszę z różnych stron, obserwuję na bieżąco w swojej pracy, jest naprawdę źle. Brak elementarnego pędu do wiedzy – ponad połowa chce uzyskać wpis, zaliczyć przedmiot, jak najmniejszym kosztem. Nie chodzi o to, by poszerzać horyzonty i zdobywać wiedzę, ale by po jak najmniejszej linii oporu uzyskać dyplom. Efekt będzie taki, że rynek zweryfikuje i dyplomy będą się wydawać coraz bardziej bezużyteczne. I kiedy obecnie mamy nadmiar wykształconych bezmyślnych nierozgarniętych obywateli, za jakiś czas uczelnie opustoszeją. Dlaczego – przecież widać, że mnóstwo studiujących wcale nie chce się uczyć! Jak papierek przestanie mieć aż taką wartość, to i uczelnia przestanie…Chyba, że coś się zmieni wreszcie w polskim szkolnictwie, bo w tej chwili jest bieda z nędzą.

Gdyby studiowali tylko ci, którzy faktycznie chcą oraz są dość inteligentni by podstawowe rzeczy w studiowanej przez nich dziedzinie zrozumieć, a najlepiej, nie tylko podstawowe, ale ponad 60% materiału, można by przywrócić znaczenie słowa „wykształcony”. Obecnie wykształcony człowiek to nie tylko ten, który faktycznie posiada wiedzę na dany temat, potrafi myśleć, wyciągać wnioski, rozwiązać nowe problemy na podstawie swojej wiedzy, ale również ktoś, kto nie myśli, kto prześliznął się przez studia z oceną dostateczną (niestety są już przypadki otrzymywania czwórek za to, że się nie jest totalnie bezdennym, a piątek za to, że na tle reszty potrafi się coś czasem sensownie powiedzieć), komu zależało tylko na dyplomie, a może na tym, by jeszcze nie iść do pracy, a może żeby nie iść do wojska…

Im więcej edukuje się tych najsłabszych intelektualnie, tym bardziej zaniża się poziom. Bo w socjalizmie równa się zawsze do dołu… Nic dziwnego, że jest coraz gorzej.

Poza tym, trudno oczekiwać myślenia (choć człowiek i tak oczekuje i jest czasem mile zaskoczony) od ludzi wychowanych na telewizji, Bravo, Popcornie, Dodzie i grach komputerowych (choć są i takie, które edukują). Władza nie chce wcale inteligentnych obywateli. Inteligentni obywatele, gdyby ich była dostateczna ilość, „wywieźliby” władze „na taczkach”…

Opublikowano Społeczeństwo | Otagowano | 26 komentarzy

Komorowski czy Kaczyński – mniejsze zło?

Nie będę się długo na ten temat rozwodzić. Ciężko robić sensowne rozróżnienia pomiędzy socjalistą PiS i socjalistą PO. Ale po wczorajszej debacie, której kawałek obejrzałam, doszłam do wniosku, że Kaczyński to mniejszy wstyd przynajmniej… Komorowski nie odpowiada wprost na pytania, bardziej się emocjonuje i najwyraźniej kiepsko się na pamięć wyuczył, bo tam gdzie trzeba było z głowy odpowiedzieć, to już całkiem nie szło…

Nie wiem czy zbojkotuję II turę zgodnie z wcześniejszymi założeniami czy nie. Ale jeśli pójdę zagłosować to na pewno nie na kogoś, kto twierdzi, że zarówna Rosja jak i Polska świetnie się spisały w sprawie smoleńskiej… Kaczyński powiedział tu parę słów prawdy. I zgadzam się z nim na pewno co do kwestii tego, że zarodek jest człowiekiem. Nawet jeśli nie jest dość pro-life, to na pewno bardziej niż Komorowski. Niestety z wieloma rzeczami się nie mogę zgodzić, bo socjalizm chciałabym wytępić… Ale jeśli mam wybrać mniejsze zło – to pewnie Kaczyńskiego. Szkoda, że tak się sprawy potoczyły, że media tak potężnie wpływają na ludzi i że mamy taki a nie inny wybór. Pozostaje nadzieja, ze prędzej czy później pojawi się nowy wolnościowiec z misją na scenie politycznej i przyciągnie więcej osób niż być może zbyt barwny JKM.

Opublikowano Polityka | 30 komentarzy

Jak wygrywa się wybory w demokracji

„Plan wolnościowców – zwolenników Jacksona – był następujący: przez osiem lat prezydentem miał być Jackson, przez następnych osiem – Van Buren, a przez kolejnych osiem – Benton. Po dwudziestu czterech latach zwycięskiej demokracji w stylu Jacksona ideał nierządzącego rządu Menckena byłby osiągnięty. To marzenie miało szansę się ziścić, bo Partia Demokratyczna stała się szybko największą partią w kraju. Mnóstwo ludzi było zaangażowanych po stronie wolnościowej sprawy. Jackson sprawował urząd przez osiem lat, co doprowadziło do likwidacji banku centralnego i zmniejszenia długu publicznego. Z kolei w czasie kadencji Van Burena odseparowano rząd federalny od systemu bankowego. Wybory w roku 1840 miały jednak nienormalny przebieg. Van Buren został w nich pokonany za sprawą bezprecedensowej, demagogicznej kampanii wyborczej w nowoczesnym stylu, którą opracował jej szef Thurlow Weed. Zastosował on po raz pierwszy wszystkie znane nam dobrze chwyty: demagogiczne hasła, odznaki, piosenki, pochody itd. Dzięki tym zabiegom urząd objął grubiański i mało znany wig, generał William Henry Harrison. W 1844 roku demokraci mogli odpowiedzieć podobną kampanią i ich kandydat
byłby skazany na sukces” M. Rothbard W kierunku nowej wolności.

Czyż nie przypomina Wam to naszej własnej polskiej rzeczywistości? Czyż nie jest tak wszędzie, gdzie panoszy się demokracja? Jeśli tak jest, to (o ile Michalkiewicz się myli co do działań bezpieki) JKM czy też inny kandydat z wolnościowymi poglądami, chcąc nie chcąc musi się dostosować, by być „skazanym na sukces”. Zdumiewające jest to, że zadziałało to dla W. H. Harrisa w czasach, kiedy nie było telewizji, radia, aż tak rozwiniętej propagandy czy nawet psychologii tłumu. Jak widać, nawet wtedy, kiedy ma się jak najlepsze intencje, co więcej, nawet jak znakomita większość zgadza się zasadniczo z programem – trzeba ludziom mówić to, co chcą słyszeć, organizować pochody tudzież inne integracyjne spotkania itp. Wyobrażam sobie, że gdyby JKM wydał choćby w połowie tyle co Napieralski na kampanię, wynik mógłby być zupełnie inny. A przecież Napieralski miał pieniądze z budżetu… Podobnie jak Kaczyński i Komorowski. Oburzać się, że PR jest taki potrzebny łatwo – bo przecież treść a nie forma, bo ideały, bo wolność… Ale widać innej drogi w demokracji nie ma. Chyba, że ktoś zorganizuje jakiś przewrót (byle nie było powtórzonego scenariusza z Okrągłym Stołem…).

Opublikowano Społeczeństwo | Otagowano , , | 5 komentarzy

JKM po wyborach

A tak wyglądało głosowanie wg płci: Jak głosowały kobiety, a jak mężczyźni?

Opublikowano Polityka | 8 komentarzy

„Socjalizm nie jest zły” w wydaniu Kaczyńskiego

Kaczyński: tak, jesteśmy lewicowi!
No proszę, kolejne przewartościowanie…

„Od dziś już nie będę mówił o „postkomunizmie”, ale właśnie o „lewicy” – czyżby ukłon w stronę Napieralskiego? A może powinien dodać: zapomnijmy „błędach przeszłości”, „wypaczeniach” i budujmy „socjalizm z ludzką twarzą”?

„Lider PiS powiedział też kilka ciepłych słów o socjalizmie.

– W socjalizmie nie było złe to, że budowano. Złe było to, że nie było wolności oraz to, że był to system źle zarządzany – mówił p. Kaczyński.” A jak w socjalizmie może istnieć wolność… Ach tak, chcą nam za pomocą gładkich słów i mediów wmówić, że jesteśmy wolni. Przecież wystarczy, żeby ludzie uwierzyli, ze są wolni, nawet jak nie są, żeby wszystko było cacy. Żeby nikt się nie buntował. Żeby nie było przewrotu.

Opublikowano Polityka | 3 komentarze

Dopłacanie do UE

Jak tutaj napisano, dopłacanie do UE to nie jest żadna bajeczka, jak ktoś mnie kiedyś próbował przekonać.

A tutaj po angielsku, co na temat powiedział Sarkozy. Że trzeba okazać „solidarność”… I chociaż mówi, o krajach strefy euro, to nie oszukujmy się, jak im zabraknie pieniędzy, to nie będą się patyczkować…

Opublikowano Gospodarka | 7 komentarzy